Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudoanalitycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudoanalitycznie. Pokaż wszystkie posty

coś nieistotnego

Zupełnie inaczej widzi się niektóre rzeczy po czasie. Przezabawnie również nowe doświadczenia potrafią czasem pozwolić zrozumieć bardziej to, jak ktoś inny czuł się kiedyś.

Życie potrafi być żartobliwe, jeśli tylko ma się doń nieco cierpliwości~
...I taki z tym problem, że głosu donośność zazwyczaj odwrotna do jego wartości.

Rzec by można filozoficznie, że na przekrzykiwaniu się najczęściej nic zyskać nijak nie można - albo bowiem przegrasz skutkiem słabszej siły, albo wygrasz... co pod znakiem zapytania stawi ową wartość twych słów.

I choć opisany stan rzeczy zabawny, to coś jednak w tym chybać jest, tak praktycznie patrząc.
Malpravante koleri vi ne rajtas,
pravante - ne bezonas.

Nie mając racji nie masz prawa się gniewać;
mając ją - nie masz potrzeby.

Z własnego doświadczenia - gdy jestem zmęczony i coś mi ewidentnie nie idzie, wkurzanie się, z reguły, tylko dalej pogarsza sprawę. I nie jest w gruncie rzeczy nawet jakoś konkretnie fajne/przyjemne - co najwyżej bezwładne i samorzutne, blokujące drogę do rozwiązania samego problemu - które to rozwiązanie zazwyczaj dziecinnie prostooczywiste jest, jeśli się tylko ochłonąć i na trzeźwo doń podejść uda.

Szczypta wewnętrznej autodyscypliny i zrazu wszystko się lepiej kręci.
Wielce wkurzające w samorzutnie włączającym się trybie oceniania innych jest to, że jego zasadniczym i elementarnym celem jest wytworzenie poczucia lepszości u jednostki oceniającej.

Banalna i odgłębinowa potrzeba poczucia się lepszym o priorytecie tak znacznym, że dopuszczającym pomijanie, wytłumianie i przerysowywanie względnie obiektywnych faktów. Rutynowo odwołująca się do mechanizmów odpowiednio szerokiego ograniczania trzeźwego/przytomnego myślenia i mechanizmów perceptualno-analitycznych.

Czy naprawdę sensem bycia obok mnie drugiego człowieka ma być to, bym mógł prymitywnie poczuć się od niego lepszy?