2009.01.05, 2337 _ Aktualna partia muzyczna to Pomarańczowe Pudełko naszej jakże znanej i kochanej za zepsucie dla wielu graczy możliwości grania po sieci w takie tytuły, jak TFC, CS, czy generalnie HL poprzez swój a jakże genialny wynalazek Parą potocznie (jak również i niepotocznie) zwany... na za długie zdanie chyba się znowuż porwałem. O Zaworek firmę w każdym razie chodzi - zresztą wszyscy w temacie już i tak to odgadli. Zresztą nie o zaworkach my tu gadać będzim.

Na Jutubie generalnie polecałbym wyszukanie reszty utworów z onego Pudełka Pomarańczowego - kolejna luźna propozycja, właśnie władowana półautomatycznie przez ampowo windozowy system lokalnej dystrybucji muzycznej to tenże, również... wartościowo energetyczny. Haii.

Haii. Sporo anime zaległego przede mną zaległego do łobejrzenia. Recenzji trochę może się tu naprodukuje. hehehehe. A i dygresji trochę tyberiańskich czeka na realizację swą i przemieszczenie utrwaleniościowe tutajże. Jak żem zobaczył chociażby porady, jak przejść ostatnią misję kampanii Nodu, to się niebywale zdziwiłem, jak sobie życie pokomplikować można i w jakąż nieśmiałość strategiczną niektóre autorytety radziłyby raźnie wejść. Ludzie, Nod to przeta nie jakieś tam Dżi Di Aj, tu pełna dywersja i finezja, nie jakieś monotonne i taksamożtematyczne parcie do przodu o sukcesywności zapewnionej znaczną przewagą liczebną i ciężkościową. To, co tamten człek doradzał rozłożyć na trzy godziny, da się spokojnie zrobić w jakąś jedną trzecią - i to niepełną - czasu tegoż.
To jednak temat na... kurdens. odrębny esej. O czym dzisiaj zatem, jeśli od zaczynania tamtegoż tematu ręcami i kończynami dolnymi zapieram się, jak mogę?

Ah, tak, winienem wreszcie się raźniej wziąć za zripowanie części płyt na kompa, co by prostszy dostęp do nich mieć... zrobiłem w końcu nieco porządku i parędziesiąt giga wolnymi dzięki temuż się stało...
hm. dygresja porządkowo-niuansowa umiarkowanej ciekawości. Ale co tam, drobne wtrącenia teraźniejszoautobiograficznościowe być mogą. W ilości nieekstremalnej mogą się nawet nieśmiertelnymi okazać.

Przy dozie szczęścia, ma się rozumieć.

Hm. Skutkiem rozminięć czasowych chyba pomiędzy czasem jakowymś a'la GieeMTe a moim lokalnym windowym, wujcio Gógel o godzinie 23:16 na polecenie moje dokonał zapisu roboczego tejże noty - z datą podaną przez siebie o nominale 23:17. Może to jednak nie rozminięcie tylko przypadkowe, a technologia / technika jakaś / coś moje zdolności kognitywno-inteligencyjne przekraczającego?

[chwilowo zastanawiałem się - i nadal trwam w czynności tej - czy wątek ten ciągnąć dalej. na potencjalnie poczytne spiskowo-sajens-fikszynowe coś mógłby to być nawet materiał. może jednak nie w momencie tym, nie teraz...]

Tak. Jedna z wersji / teorii mojego mechanizmu pisania to:
  • 1. zarzucenie kotwiczki,
  • 2. pełne zanurzenie dygresyjne.
Dobrze, gdy we w miarę odpowiednim momencie przyjdzie otrzeźwienie i przypomnienie sobie o punkcie trzecim (teoretycznie, jednakowoż, opcjonalnym), polegającym w skrócie na podsumowaniu i pospiesznym zakończeniu / zatamowaniu plagi dygresyjnej (póki możliwym to nadal jest).

hm. Prócz zdjęcia (dodanego dla drobnego urozmaicenia zawartości tejże tu) może jeszcze mała - osobliwa dość - sugestia muzyczna... w ramach poszerzania swych horyzontów muzycznych, powiedzmy. heheh.
Hm. Tak. Immortala coś być miało - zdecydować mi się tylko trudno, co by tu w miarę strawnego wybrać (jeśli cokolwiek tejże grupy strawnym nazwane może być - no dobra, nagrali może z jedno (lub więcej, ale jedno słyszałem i mam) intro klimatyczniemroczne i bez wokalu (ergo - potencjalnie strawne właśnie). Prezentacja tegoż jednak mijałaby się raczej z celem (nieważne jakim dokładnie; moim). Zatem... coś ulubionego względnie może...

Nie, nie Blażyrk Majti Rejwendaaaaarrkkgghh - klasyk sentymentalny i numero uno jak najbardziej toto, może nie na ten moment jednak (jedna osoba wie, o co chodzi i może nawet podziela sentyment... heheh).

Więc padł wybór. Przy okazji też nada się ankieta mała odnośnie plików wideo bezpośrednio na stronie - to jednak po lewej już. Na dziś również to wszystko też - napisane niewiele w porównaniu do tego, co by spisanym zostać mogło, tako jednak na chwilę bieżącą wystarczyć to musi - czas bowiem nie sługa i na sen zdałoby się przynajmniej jakieś przyzwoite minimum poświęcić. Poniżej klip, ja zaś już audytorium - chwilowo - opuszczam...

1 komentarz:

VEN pisze...

Muzyczken swietna, ntka pozytywnosciowa. Milo tak z rana przeczytac cos dobrego. :)