...I taki z tym problem, że głosu donośność zazwyczaj odwrotna do jego wartości.

Rzec by można filozoficznie, że na przekrzykiwaniu się najczęściej nic zyskać nijak nie można - albo bowiem przegrasz skutkiem słabszej siły, albo wygrasz... co pod znakiem zapytania stawi ową wartość twych słów.

I choć opisany stan rzeczy zabawny, to coś jednak w tym chybać jest, tak praktycznie patrząc.

2 komentarze:

Jan pisze...

I dlatego lepiej poczekać aż się denat wykrzyczy, para opadnie, a jak czasu szkoda to ukrócić krzykacza absurdem jakimś i zająć się przyjemniejszymi sprawami.

Damian pisze...

Lepiej nie spierać się, przyjdzie czas, że krzykacz sam zastanowi się, dlaczego "wygrał" chociaż w istocie czuje swoją słabość ;).