Wielce wkurzające w samorzutnie włączającym się trybie oceniania innych jest to, że jego zasadniczym i elementarnym celem jest wytworzenie poczucia lepszości u jednostki oceniającej.

Banalna i odgłębinowa potrzeba poczucia się lepszym o priorytecie tak znacznym, że dopuszczającym pomijanie, wytłumianie i przerysowywanie względnie obiektywnych faktów. Rutynowo odwołująca się do mechanizmów odpowiednio szerokiego ograniczania trzeźwego/przytomnego myślenia i mechanizmów perceptualno-analitycznych.

Czy naprawdę sensem bycia obok mnie drugiego człowieka ma być to, bym mógł prymitywnie poczuć się od niego lepszy?

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Trzy lata i cztery miesiące. Zupełnie zapomniałam, że dziś siódmy. Dzięki za przypomnienie. A kto Cię tak bardzo wkurza, usilnym wywyższaniem? Znam to, Olka tak ma. Ciągle podkreśla swoją lepszość. A tak na prawdę wcale nie jest lepsza, jest inna co nie znaczy lepsza, przynajmniej nie zawsze i nie we wszystkim.

Pozdrawiam serdecznie.

Jordef pisze...

Ja. Ja samego siebie tak wkurzam.

Anonimowy pisze...

No bywa. Dobrze, że to zauważyłeś i walczysz z tym.

Jeszcze raz pozdrawiam i życzę najlepszego. Jakby na to nie patrzeć, to wyjątkowy dzień.